56 kawałów śmiesznych do łez
56 żartów·zaktualizowano

Na tej stronie jest 60 kawałów śmiesznych do łez – mocnych, krótkich i takich, z których naprawdę można się posikać.
Kawały śmieszne do łez
-
Mąż wraca do domu i mówi żonie, żeby zgadła, kogo dziś spotkał.
Żona: „Kogo?” Mąż: „Nie pamiętam, ale on się bardzo ucieszył, więc chyba było miło”.
-
Klient w restauracji pyta kelnera, co poleca z dania dnia.
Kelner: „Szczerze? Wyjście do sąsiedniej restauracji”.
-
Dwóch kolegów wraca z imprezy firmowej.
Jeden mówi: „Chyba powiedziałem szefowi coś głupiego”. Drugi: „Co?” Pierwszy: „Nie pamiętam, ale on już nie odpowiada na moje maile”.
-
Żona pyta męża, dlaczego wrócił z zakupów tylko z chipsami.
Mąż: „Bo lista zakupów była w drugiej kieszeni, a ja włożyłem rękę tylko do jednej”.
-
Pacjent mówi lekarzowi, że boli go wszystko, jak dotyka.
Lekarz sprawdza rękę pacjenta i mówi: „Ma pan złamany palec, proszę nim więcej nie dotykać”.
-
Klient dzwoni do hydraulika, bo woda leci po całej łazience.
Hydraulik: „Czy da się to opisać jako mały basen, czy już jezioro? Bo to zmienia cenę”.
-
Dwie sąsiadki rozmawiają przez płot o remoncie u jednej z nich.
Jedna mówi: „Sufit jest piękny, tylko podłoga wygląda, jakby też brała udział w malowaniu”.
-
Klient w sklepie meblowym pyta o instrukcję montażu szafy.
Sprzedawca: „Instrukcja jest w zestawie, ale ostrzegam, ona sama też wymaga montażu ze zrozumieniem”.
-
Mąż dzwoni do żony z pracy, bo zapomniał, czy mieli dziś coś ważnego.
Żona: „Naszą rocznicę”. Mąż: „To dobrze, że zapytałem wcześniej, a nie wieczorem”.
-
Dwóch znajomych spotyka się po latach.
Jeden mówi: „Wyglądasz świetnie, ile masz lat?” Drugi: „Tyle samo, ile miałem przy ostatnim spotkaniu, tylko bardziej zmęczony”.
-
Klient pyta w warsztacie, dlaczego samochód robi dziwny dźwięk.
Mechanik: „Bo próbuje panu powiedzieć, że dawno nie był na przeglądzie, tylko po swojemu”.
-
Żona pyta męża, dlaczego zamówił pizzę, skoro miał ugotować obiad.
Mąż: „Ugotowałem, ale zjadłem, zanim wróciłaś, więc technicznie obiad się odbył”.
-
Klient w banku pyta pracownika, dlaczego jego konto jest na minusie.
Pracownik: „Bo wydatki wygrały wyścig z wpływami, i to nie pierwszy raz w tym miesiącu”.
-
Dwóch sąsiadów rozmawia o kotach.
Jeden mówi: „Mój kot myśli, że jest szefem domu”. Drugi: „A twój kot się myli?” Pierwszy: „Chyba nie, bo nawet ja go słucham”.
Kawały, z których się posikasz
-
Klient dzwoni na infolinię operatora, bo internet mu nie działa.
Konsultant: „Proszę zrestartować router”. Klient: „Już zrestartowałem”. Konsultant: „To proszę zrestartować siebie i spróbować jutro”.
-
Dwóch kolegów ogląda mecz w barze.
Jeden krzyczy do telewizora: „Podaj piłkę!” Drugi: „On cię nie słyszy”. Pierwszy: „Wiem, ale czuję się lepiej”.
-
Żona budzi męża w środku nocy, bo coś hałasuje w kuchni.
Mąż wstaje, sprawdza i wraca: „To lodówka, chciała się poskarżyć, że ostatnio mało w niej jedzenia”.
-
Klient w sklepie chce zwrócić buty, bo są za małe.
Sprzedawca: „Nosił je pan?” Klient: „Tylko raz, na spacer po górach”. Sprzedawca: „To już nie zwrot, to wspomnienie”.
-
Dwóch przyjaciół planuje wyprawę na ryby.
Jeden mówi: „Zabierzmy dużo kanapek”. Drugi: „A wędki?” Pierwszy: „Wędki są opcjonalne, kanapki obowiązkowe”.
-
Klient w salonie samochodowym pyta o spalanie nowego auta.
Sprzedawca: „Zależy od nogi kierowcy, a widzę, że pana noga ma ciężką rękę”.
-
Dwóch sąsiadów kłóci się o granicę działki i stojący na niej płot.
Jeden mówi: „Ten płot stoi na mojej ziemi”. Drugi: „To dobrze, bo od dziś to ty go będziesz malować co roku”.
-
Żona pyta męża, dlaczego kupił drugi grill, skoro mają już jeden.
Mąż: „Ten pierwszy jest do oglądania, a ten drugi do grillowania”.
-
Klient dzwoni do serwisu, bo pralka dziwnie piszczy.
Serwisant: „To normalne, jeśli w środku jest skarpetka, której szuka pan od miesiąca”.
-
Dwóch kolegów rozmawia o dietach opartych na sałatkach.
Jeden mówi: „Jem tylko sałatki”. Drugi: „I chudniesz?” Pierwszy: „Nie, ale sałatki jem po pizzy, więc bilans jest neutralny”.
-
Klient w sklepie zoologicznym pyta o rybkę, która nie wymaga uwagi.
Sprzedawca: „Polecam zdjęcie rybki, bo to jedyna, która naprawdę o siebie zadba sama”.
-
Żona pyta męża, gdzie był tak długo w sklepie.
Mąż: „Szukałem parkingu bliżej wejścia”. Żona: „I znalazłeś?” Mąż: „Nie, ale w tym czasie obszedłem cały market, więc potraktuj to jako trening”.
-
Dwóch przyjaciół próbuje złożyć mebel bez czytania instrukcji.
Jeden mówi: „Chyba brakuje śrubki”. Drugi: „Albo mamy dwie za dużo z poprzedniego mebla”.
-
Klient pyta trenera personalnego, kiedy zobaczy efekty.
Trener: „Zależy, czy liczymy od dziś, czy od ostatniej wymówki”.
Kawały śmieszne do bólu
-
Dentysta pyta pacjenta, dlaczego boi się wizyty.
Pacjent: „Bo ostatnim razem wyszedłem stąd lżejszy o ząb i o portfel”.
-
Klient na siłowni pyta trenera o trening nóg.
Trener: „Świetny wybór, tylko proszę się przygotować, że przez trzy dni schody będą pana wrogiem”.
-
Dwóch kolegów po pierwszym dniu na siłowni.
Jeden mówi: „Boli mnie wszystko”. Drugi: „Nawet włosy?” Pierwszy: „Nawet korzenie włosów”.
-
Pacjent pyta fizjoterapeutę, kiedy przestaną boleć plecy.
Fizjoterapeuta: „Jak przestanie pan podnosić rzeczy tak, jakby to była konkurencja olimpijska”.
-
Klient w gabinecie masażu pyta, czy będzie bolało.
Masażysta: „Trochę, ale mniej niż to, co pan robi swojemu kręgosłupowi na co dzień”.
-
Dwóch znajomych po biegu na dziesięć kilometrów.
Jeden mówi: „Nogi mnie już nie bolą”. Drugi: „To dobrze”. Pierwszy: „Bo ich już nie czuję”.
-
Klient dzwoni do dentysty, bo boli go ząb tylko przy słodyczach.
Dentysta: „Zła wiadomość: musi pan przyjść. Dobra: może pan jeść dalej słodycze, tylko już w poczekalni”.
-
Trener biegowy pyta uczestnika maratonu, jak minął bieg.
Uczestnik: „Świetnie, do dwudziestego kilometra. Potem już tylko modliłem się o metę”.
-
Klient w gabinecie kosmetycznym pyta, czy depilacja boli.
Kosmetyczka: „Boli tylko przez chwilę”. Klient: „A po chwili?” Kosmetyczka: „Po chwili boli wspomnienie”.
-
Dwóch kolegów po pierwszej lekcji jogi.
Jeden mówi: „Czuję spokój wewnętrzny”. Drugi: „A ja czuję, że nie usiądę normalnie przez tydzień”.
-
Pacjent pyta lekarza sportowego o kontuzję kolana.
Lekarz: „Ma pan zapalenie od przeciążenia”. Pacjent: „Ale ja nie ćwiczę”. Lekarz: „To musiało się przeciążyć od noszenia wymówek”.
-
Dwóch kolegów po treningu bokserskim.
Jeden mówi: „Nauczyłem się uniku”. Drugi: „I działa?” Pierwszy: „Nie wiem, ciągle mnie trafiają, ale przynajmniej wiem, jak się schylić”.
-
Klient dzwoni do kręgarza z bólem pleców po weekendzie w ogrodzie.
Kręgarz pyta, co robił. Klient: „Sadziłem kwiaty”. Kręgarz: „To pana kręgosłup już wie więcej o ogrodnictwie niż pan”.
-
Pacjent pyta okulistę, dlaczego oczy bolą go wieczorami.
Okulista: „Ile godzin dziennie patrzy pan w telefon?” Pacjent: „Nie liczyłem”. Okulista: „To dobrze, bo wynik i tak by pana przeraził”.
Krótkie kawały do łez
-
Poniedziałek rano to jedyny moment, w którym budzik brzmi jak groźba, a nie przypomnienie.
-
Najtrudniejsze ćwiczenie na siłowni to wstanie z kanapy, żeby na nią pojechać.
-
Budżet domowy przypomina dietę – plan jest świetny do pierwszego zakupu impulsywnego.
-
Sen o wcześniejszym wstawaniu kończy się tuż po trzecim przyciśnięciu drzemki.
-
Praca zdalna nauczyła mnie, że piżama to strój formalny, jeśli kamera jest wyłączona.
-
Najlepszy trening cardio to bieganie po mieszkaniu w poszukiwaniu kluczy tuż przed wyjściem.
-
Lista zakupów istnieje po to, żeby zostać w domu na blacie kuchennym.
-
Poranna kawa działa, dopóki nie przypomni się, że jest już południe, a nic jeszcze nie zrobione.
-
Najszybszy sposób na spalenie kalorii to szukanie pilota pod poduszkami kanapy.
-
Wieczorne postanowienie o wcześniejszym spaniu przegrywa z jednym odcinkiem za dużo.
-
Największa siła woli objawia się w momencie mijania automatu ze słodyczami bez zatrzymania.
-
Zmywanie naczyń to jedyny sport, w którym motywacją jest brak czystych talerzy.
-
Najlepszy plan na weekend to plan bez planu i z pilotem w zasięgu ręki.
-
Piątkowe popołudnie w pracy trwa subiektywnie dłużej niż cały poniedziałek.