52 najlepszych dowcipów
52 żarty·zaktualizowano

Zebraliśmy 60 najlepszych dowcipów – najnowsze, krótkie, o Jasiu i klasyczne z brodą – w jednym miejscu.
Najlepsze dowcipy
-
Dlaczego informatyk pomylił Halloween z Bożym Narodzeniem?
Bo 31 października i 25 grudnia to to samo w systemie ósemkowym.
-
Żona pyta męża, co by robił, gdyby zniknęła na tydzień.
Mąż: „Na początku bym płakał, a potem uczyłbym się gotować z internetu”.
-
Pacjent pyta lekarza, czy dożyje stu lat.
Lekarz pyta, czy pali, pije i uprawia sport. Słysząc trzy razy „nie”, odpowiada: „To po co panu sto lat?”
-
Klient w warsztacie pyta mechanika, ile będzie kosztowała naprawa.
Mechanik: „Zależy, czy chce pan wiedzieć przed, czy po tym, jak zobaczę silnik”.
-
Dlaczego meteorolog nigdy nie traci pracy?
Bo nawet gdy się myli, i tak jutro przewiduje coś nowego.
-
Turysta pyta górala, jak dojść na szczyt.
Góral: „Prosto, cały czas prosto – tylko pod górę”.
-
Żona mówi mężowi, że muszą oszczędzać.
Mąż: „Świetny pomysł, zacznijmy od twoich zakupów”. Żona: „A od twojego piwa nie zaczniemy?”
-
Pracownik pyta szefa o podwyżkę.
Szef: „Zastanowię się”. Pracownik: „Zastanawia się pan już trzy lata”. Szef: „I dalej się zastanawiam, więc idzie ku dobremu”.
-
Klient pyta w restauracji, czy zupa jest świeża.
Kelner: „Świeższa niż pana pytanie, proszę pana”.
Najnowsze dowcipy
-
Dlaczego nikt nie gra już w chowanego z telefonem?
Bo lokalizacja zawsze go zdradza.
-
Dlaczego dron dostawczy uważa się za pracownika roku?
Bo nigdy się nie spóźnia, tylko czasem ląduje na złym balkonie.
-
Klient dzwoni na infolinię i pyta, dlaczego czeka już godzinę.
Konsultant: „Bo państwa połączenie jest dla nas bardzo ważne, tak samo jak poprzednich sześćdziesięciu osób”.
-
Dlaczego nikt już nie pamięta numerów telefonów?
Bo pamięć przenieśliśmy do chmury razem z resztą kłopotów.
-
Dlaczego smartwatch wie o zdrowiu więcej niż lekarz rodzinny?
Bo widzi nawet, jak się denerwujesz w kolejce do lekarza.
-
Dlaczego praca hybrydowa to najlepszy wynalazek dekady?
Bo można się spóźnić do domowego biura o pięć sekund.
-
Dlaczego algorytm mediów społecznościowych zna nas lepiej niż rodzina?
Bo rodzina nie śledzi, ile razy scrollujemy przed snem.
-
Dlaczego samochody elektryczne są tak ciche?
Żeby zdążyć usłyszeć, jak kierowca krzyczy na nawigację.
-
Dlaczego generator haseł jest najbardziej nieufną osobą w biurze?
Bo za każdym razem twierdzi, że hasło jest za słabe, nawet gdy ma szesnaście znaków.
Krótkie dowcipy
-
Dorosłość to odkrycie, że rodzice też nie wiedzieli, co robią.
-
Najlepszy budżet domowy to taki, którego nikt nie sprawdza do końca miesiąca.
-
Poniedziałkowy poranek to jedyny czas, gdy kawa działa wolniej niż zwykle.
-
Siłownia to miejsce, do którego zapisuję się co roku w styczniu.
-
Praca to coś, co robimy, żeby zarobić na urlop od pracy.
-
Dobry sąsiad to taki, który nie słyszy, jak śpiewam w łazience.
-
Najtrudniejsza decyzja dnia to co dziś ugotować z tego, co już się psuje.
-
Wiek średni to moment, w którym plecy bolą bardziej niż portfel.
-
Zakupy spożywcze bez listy to podróż w nieznane i drogie rejony sklepu.
-
Najlepszy budzik to sąsiad, który wierci dziury w ścianie o siódmej rano.
-
Piątek to jedyny dzień, w którym nawet drukarka współpracuje.
-
Dieta to plan, który zaczynam w poniedziałek i kończę we wtorek.
Dowcipy o Jasiu
-
Nauczycielka każe Jasiowi wymienić pięć zwierząt żyjących w Afryce.
Jasiu: „Trzy lwy i dwie żyrafy uciekły z zoo, więc chyba się liczą”.
-
Jasiu pyta mamę, czy może dostać psa na urodziny.
Mama: „Zobaczymy”. Jasiu: „To znaczy nie, prawda? Bo tak samo mówiłaś o rowerze i do dziś go nie mam”.
-
Nauczyciel pyta Jasia, dlaczego nie ma zadania domowego.
Jasiu: „Bo w domu nie było prądu, a bez prądu było ciemno i się bałem pisać”.
-
Babcia pyta Jasia, dlaczego jest cały ubłocony.
Jasiu: „Bo trenowałem, jak nie pobrudzić ubrania, i mi nie wyszło”.
-
Tata pyta Jasia, dlaczego znowu ma uwagę w dzienniku.
Jasiu: „Bo nauczycielka nie doceniła mojego poczucia humoru na sprawdzianie”.
-
Jasiu pyta dziadka, jak to było, kiedy nie było internetu.
Dziadek: „Ludzie rozmawiali ze sobą, wyobrażasz sobie?” Jasiu: „Brzmi męcząco”.
-
Mama pyta Jasia, czy umył zęby.
Jasiu: „Prawie”. Mama: „Co znaczy prawie?” Jasiu: „Wziąłem szczoteczkę do ręki, to już połowa sukcesu”.
-
Nauczyciel pyta Jasia, co to jest sumienie.
Jasiu: „To coś, co budzi się dopiero wtedy, gdy mama już wie”.
-
Jasiu opowiada koledze o wakacjach nad morzem.
Kolega: „I jak było?” Jasiu: „Mokro, ale za to tata w końcu przestał sprawdzać maile”.
-
Ksiądz pyta na religii, ile jest przykazań.
Jasiu: „Dziesięć, proszę księdza, ale mama w domu ma jeszcze ze dwadzieścia dodatkowych”.
Dowcipy z brodą (klasyka)
-
W Radiu Erewań pytają, czy prawdą jest, że w Moskwie rozdają samochody za darmo.
Odpowiedź: „Prawdą, tylko nie w Moskwie, nie samochody i nie za darmo”.
-
W sklepowej kolejce ktoś pyta, co dają.
Odpowiedź: „Nic nie dają, ale rzucili coś ciekawego, więc lepiej stać”.
-
Pijak wraca do domu po ciemku i szuka kluczy pod latarnią.
Żona pyta, dlaczego tam, skoro zgubił je gdzie indziej. On na to: „Bo tu jest jaśniej”.
-
Dwóch sąsiadów na wsi rozmawia o kurze, która znosi złote jajka.
Jeden pyta drugiego, dlaczego jeszcze pracuje. Ten odpowiada: „Bo kura znosi je raz na sto lat”.
-
Klient w sklepie mięsnym pyta, czy są ryby.
Sprzedawca: „Tu nie ma mięsa. Ryb nie ma po drugiej stronie ulicy”.
-
Dwóch skąpych sąsiadów tłumaczy się z gaszenia światła.
Jeden mówi: „Zgasiłem, żeby żona nie widziała, ile jem”. Drugi: „A ja, żeby nie widziała, że nic nie jem”.
-
Profesor pyta studenta na egzaminie, co wie o temacie.
Student: „Nic”. Profesor: „To niech pan napisze, dlaczego pan nic nie wie, będzie dłużej”.
-
Listonosz mówi sąsiadowi, że pies zna go od lat.
Sąsiad pyta, dlaczego więc na niego szczeka. Listonosz: „Bo mnie zna”.
-
Klient znajduje w zupie muchę i skarży się kelnerowi.
Kelner: „Niech się pan cieszy, że nie pływa, bo to by znaczyło, że zupa jest zimna”.
-
Dwaj emeryci wspominają na ławce dawne czasy.
Jeden mówi: „Kiedyś to były czasy”. Drugi: „Jakie czasy, przecież to było wczoraj”.
-
Przechodzień pyta o drogę do dworca.
Ktoś odpowiada: „Prosto, potem w lewo, a jak pan trafi, to proszę mi powiedzieć, bo ja też szukam”.
-
Pracownik pyta szefa, czy dostanie awans.
Szef: „Oczywiście, jak tylko znajdziemy kogoś na pana miejsce, czyli nigdy”.